the more you ignore me, the closer i get

into dust, n #71


Suchość w ustach. Nerwowe przestępowanie z nogi na nogę. Łomotanie serca. Miną wieki nim sięgnie po klucz. Drugie tyle zanim wejdzie do środka i zdecyduje się zamknąć za sobą drzwi. Ale z ciebie tchórz, Welch. Czuje się jak ostatnia idiotka, kiedy okazuje się, że zapalenie światła też ją przerasta.
Mieszkanie tonie w ciemnościach. Rozmasowując obolałą rękę, gorączkowo próbuje poukładać myśli. Na próżno. Bo już od progu towarzyszy jej to dziwne uczucie. Spóźniła się? A nawet jeśli, to na co? Jakbyś nie wiedziała. Na miękkich nogach, niczym największa zdrajczyni świata, robi kilka chwiejnych kroków. Staje w progu pokoju. Jego pokoju. Serio? Obezwładniające uczucie ulgi spływa nią nią razem z falą niedowierzania.
Jest pusty.
Upiekło ci się!
Uśmieszek, który w takim momencie nie powinien pojawić się na jej ustach, nieubłagana chęć odłożenia tego na święte nigdy, krok w tył i...
© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon